Alarm przeszył ciszę niczym uderzenie w twarz.
Sutton podskoczyła, mrugając mocno, gdy dźwięk przebił się przez gęstą mgłę w jej głowie. Hałas nie był ogłuszający, ale ostry i pilny. Przywrócił ją do tu i teraz z brutalną jasnością.
Wybawiona przez dzwonek.
Spojrzała ponad ramieniem Luki w stronę swojej stacji roboczej, gdzie na panelu bezpieczeństwa migało czerwone światło.
– Cholera – mruknęła.






