Wpatrywał się w nią z wypisanym na twarzy szokiem. – Sutton... Warner?
– Tak.
Luca powoli obszedł biurko, jakby obawiając się, że ona zaraz zniknie albo ucieknie spłoszona niczym dzikie zwierzę. Jego spojrzenie spoczęło na jej brzuchu, zatrzymało się na nim przez dłuższą chwilę, po czym wróciło do jej twarzy. Ulga w jego oczach była wręcz namacalna.
– Zatrzymałaś je – powiedział, a jego głos łamał






