Ludzie, którzy właśnie przybyli lub wrócili, nie weszli, by się z nimi zobaczyć. Keira odwróciła się do Aleksieja, uświadamiając sobie teraz, że nie mają telefonów. Porywacze musieli je zabrać. Byli by głupcami, gdyby tego nie zrobili.
– Jak myślisz, która jest godzina? – zapytała.
Aleksiej wyjrzał przez okno, za którym niebo zaczynało jaśnieć. – Powiedziałbym, że prawie siódma rano.
– Nienawidzę






