Mężczyzna w garniturze, wnoszący ze sobą lekki wieczorny chłód, przeszedł pewnym krokiem przez dziedziniec i przekroczył próg głównych drzwi.
Po napotkaniu wzroku pana Burtona skinął głową na znak powitania i stanął za Isabelle, po jej prawej stronie.
Kiedy mężczyzna się zbliżył, Isabelle, która siedziała na kanapie tyłem do niego, poczuła, jak jego wysoka sylwetka rzuca na nią cień.
"Proszę, pros






