Jednakże, mimo półgodzinnego oczekiwania, Martin nadal nie otrzymał furgonetki.
Jego twarz wykrzywiła się w wyrazie, którego nie dało się opisać słowami.
Był o krok od wybuchu i zmieszania Lamara z błotem tu i teraz.
Lamar, oblewając się zimnym potem ze strachu, mógł tylko przepraszać.
„Panie Martinie, nie spodziewałem się problemów z garażem. Zamki po prostu nie chcą się otworzyć” – nerwowo tłuma






