Samochód Harrisona stał na biegu jałowym przy wejściu do starej rezydencji przez pełne pięć minut.
Miedziane pierścienie na kutej bramie z żelaza pokryte były zielenią rdzy, a bluszcz wspinający się po słupach bramy był jeszcze gęstszy niż w zeszłym roku, niemal całkowicie zasłaniając numer domu.
Jedynym dźwiękiem na podwórzu był szum wiatru przemykającego między liśćmi, stanowiący echo ciężaru, k






