Moja matka zerknęła na Cordelię.
– Nie patrz na nią, matko. Patrz na mnie. Skoro zamierzasz zmuszać mnie do małżeństwa, którego nie pragnę, najmniejsze, co możesz zrobić, to spojrzeć mi w oczy.
Moja matka znów na mnie spojrzała, a ja dostrzegłem nadzieję zaczynającą kiełkować w jej oczach. To było spojrzenie, na które przewracało mi się w żołądku. Oto ona, sprzedająca własnego syna, by ułagodzić






