Z perspektywy Aysel
Obudziłam się gwałtownie z koszmaru, a moje tętno wciąż dudniło widmowym przerażeniem – tylko po to, by zdać sobie sprawę, że ktoś trzyma mnie za rękę.
Zasłony były szczelnie zaciągnięte, wpuszczając do środka jedynie przytłumioną, szarą poświatę. Przez chwilę nie potrafiłam określić, czy to świt, czy środek nocy. Ale to ciepło obok mnie... znajoma siła tej piersi, ten zapach n






