Narracja trzecioosobowa
Sebastian siedział w swoim pokoju z ciężkimi zasłonami szczelnie zaciągniętymi przed światłem księżyca. Nienawidził księżyca, nienawidził jego promieni i nienawidził samego istnienia Bogini Księżyca. Ona siedziała w swoim pałacu, krążąc po wszechświecie w swoim srebrnym rydwanie, podczas gdy on utknął tutaj, w pokoju, gdzie jedynym źródłem światła był gasnący żar w kominku.






