Eloise rozejrzała się bezradnie, ale nigdzie nie widziała Atheny. Z niepokoju na jej czole pojawił się pot.
Wokół przechodziły tłumy ludzi.
Dorothea, osłaniając ją przed przepychającym się tłumem, zasugerowała: „Pani, może wejdziemy tam do środka? Tutaj jest zbyt wielu ludzi”.
Ludzie na gwarnym placu pochodzili z różnych środowisk. Niektórzy byli przyzwoici, inni nie.
Gdyby ktoś wpadł na Eloise, k






