Xander kopniakiem otworzył bramy, prowadząc Gwardię Egidy, która natychmiast wlała się do rezydencji.
Gdy bramy otworzyły się z trzaskiem, mosiężne kołatki z łoskotem upadły na ziemię, płosząc wrony gnieżdżące się pod okapem.
Natychmiast pokojówki i służący wewnątrz wrzasnęli w panice, a ich krzyki echem odbijały się po korytarzach.
Kiedy zgiełk wreszcie dotarł do Leonarda, ten wciąż uciął sobie w






