Jej słowa były jak włócznia hartowana w lodzie, błyskawicznie przyprawiając Wesleya o bladość.
Podświadomie cofnął się o pół kroku i wpadł na stojący za nim mosiężny piecyk.
Węgiel drzewny trzasnął i sypnął iskrami, w których odbiły się jego spanikowane i rozbiegane oczy. – Jakie ty bzdury opowiadasz? Wódz ma po prostu zwykłe przeziębienie.
– Przeziębienie? – Abigail postąpiła krok w przód z lodow






