Curtis podparł się o filar korytarza, by utrzymać równowagę. Miał na sobie przesiąkniętą potem brokatową szatę, a w jego oczach nagle zapłonęło złowrogie światło.
Spojrzał na czarne cienie mknące przez dziedziniec i nagle wybuchnął maniakalnym śmiechem. „Myślicie, że to wystarczy, by mnie pokonać? Nie doceniacie samych fundamentów Aeridonu!”
„Wasza Wysokość! Armaty dotarły!” Dwóch krzepkich żołnie






