Amy
Zachowanie Noaha jest niepokojące, a jednak go nie wypytuję. Nie potrafię. Nie w chwili, gdy szorstkie opuszki jego palców zaczynają masować moje plecy. To takie przyjemne, że rozpływam się w pościeli i pozwalam mu być opiekuńczą dużą łyżką, tulącą mnie od tyłu.
"Masz pospinane mięśnie," mruczy Noah.
"A jak myślisz, czyja to wina?"
Chichocze. "Zakładam, że uważasz, iż to moja wina?"
"Dokładnie






