ROZDZIAŁ 61
PERSPEKTYWA ZANE’A
Na szczęście taty i mamy nie było na zewnątrz, bo gdyby tam czekali, byłoby to cholernie niezręczne. Westchnąłem, próbując uspokoić walące serce, a Mila zerknęła na mnie wielkimi oczami.
– Zane… są tam? – szepnęła nerwowo.
Pokręciłem głową. – Nie, maleńka. Nie ma ich. Jest czysto.
Wypuściła drżący oddech ulgi i pokręciła głową. – Nie wierzę w to… Nie wierzę w to, co






