PUNKT WIDZENIA ALINY.
Zaczęłam się zastanawiać, co dzieje się w środku, gdy do moich uszu dobiegły niechybne, obrzydliwe odgłosy ich lizania się.
Żółć podeszła mi do gardła.
Mając tego dość, wyjęłam telefon z torebki i udałam, że z kimś rozmawiam, tylko po to, żeby dać im czas na ogarnięcie się.
– To nie twój interes, gdzie jestem, Lucian. Nie należę do ciebie. Odczep się. – Mówiłam głośno, upewni






