Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Słowa zawisły w powietrzu.
Alina wpatrywała się w swoje odbicie na ciemnym ekranie telefonu, zaciskając szczękę, a jej palce powoli zaciskały się wokół urządzenia.
Wiedziała, że kiedy wypowie to nazwisko, nie będzie już odwrotu.
Ale nie zawahała się.
– Cassian Voss – powiedziała cicho.
Potem, nabierając tchu: – Lucius Stormvale.
Oparła się o wezgłowie łóżka, zamykając na






