Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Apartament był nazbyt cichy, a była to cisza, która wydawała się zamierzona, jakby ściany wstrzymywały oddech, ponieważ Lucian tego nie robił.
Stał przy oknie, lekko bębniąc palcami o szybę, ze wzrokiem utkwionym w niczym konkretnym.
Niebo nad Ravinne miało matowy, wyblakły odcień błękitu, niemal kpiąc z niego tym, jak spokojnie rozciągało się po horyzont.
Za nim Ace głoś






