Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Trzy lata później...
Posiadłość Evergreenów pachniała cynamonem, pieczonym indykiem i czymś słodkim, co piekło się w kuchni.
Święto Dziękczynienia u Evergreenów zawsze było eleganckie.
Ale teraz, było głośne.
Bardzo głośne.
Przednie drzwi otworzyły się z rozmachem, a kamerdyner ledwie zdążył ogłosić:
– Pan i Pani Stormvale oraz—
Mała, rozmazana plama przemknęła obok niego






