Z PERSPEKTYWY AUTORA.
Rodzinna kolacja ciągnęła się w nieskończoność. Alina siedziała naprzeciwko Luciusa, dłubiąc widelcem w resztkach jedzenia, ale jej wzrok wciąż wędrował ku niemu.
Wyglądał tak samo – ostra linia szczęki, idealnie ułożone ciemne włosy, te przenikliwe piwne oczy, które potrafiły przyprawić ją o miękkie kolana jednym spojrzeniem. Ale miesiące rozłąki wyryły w jego spojrzeniu coś






