Lilly chwyciła plastikową siatkę.
Była to torba, do której wcześniej zebrała odchody Polly'ego. Śmiecenie w miejscach publicznych uważała za niewłaściwe, więc zachowała ją w plecaku.
Kobiecy duch zesztywniał. – Ty... chyba nie oczekujesz, że się do tego przyczepię?
Czy to jakiś żart? Jak ja w ogóle mogłam tak skończyć?!
Lilly potrząsnęła torebką i odparła: – Nie, wcale nie jest brudna!
Wewnątrz zn






