Była sobota. Poinformowano Blake'a, że Chris jest gotów złożyć zeznania, więc zabrał Lilly ze sobą z powrotem do willi MacNeilów.
"Panie MacNeil!" Arthur wpadł do środka i ukląkł przed Blakiem. Oczy miał opuchnięte.
Blake nie potrzebował, by Arthur wyjaśniał sytuację. Kiedy tak uczciwy człowiek jak Arthur padał na kolana, by przeprosić, oznaczało to, że stało się coś złego. W tym przypadku – Chris






