Z perspektywy Dominica
– Uznałem, że skoro są twoje urodziny, możesz chcieć spotkać się z nim w pierwszej kolejności – zasugerowałem. Spojrzała na mnie tępym wzrokiem, a potem spuściła wzrok, kręcąc głową. – Umm, jasne, ale wino? – zapytała, a ja ująłem jej dłoń i przytaknąłem.
– Zaufaj mi w tej kwestii – powiedziałem, po czym oboje wyszliśmy z willi i pojechaliśmy na grób jej ojca. Położyła kwiat






