Liam stanął przed nią, a jego wysoka sylwetka zablokowała drzwi, gdy Izzy poprawiała pasek od torebki. Zatrzymała się gwałtownie, mrużąc oczy.
– Co ty robisz? – zapytała. Właśnie miała wyjść z biura. Co on znowu knuł?
– Co to było? – odbił piłeczkę, a jego wargi wykrzywiły się w kpiącym, ledwo zauważalnym uśmieszku.
– Patrzyłeś na moją sekretarkę – powiedziała, unosząc brew i krzyżując ramiona. –






