– Wreszcie! – powiedziała Amalia w chwili, gdy Monica otworzyła drzwi. W jej głosie brzmiała ostrość, czego Monica nie przeoczyła. – Pukałam. Słyszałaś mnie w ogóle? Co robiłaś przez cały dzień? Nie mów mi, że dopiero się obudziłaś?
– Potrzebujesz czegoś? – Zmarszczka na czole Moniki pogłębiła się, a jej rysy wykrzywiły się w coś nierozpoznawalnego, coś brzydkiego.
Amalia zignorowała odpowiedź cór






