Frederik oparł się wygodnie o wysokie oparcie skórzanego fotela, wybijając palcami powolny rytm na wypolerowanym biurku. Widok za oknem jego gabinetu składał się z lśniącego szkła i szarego nieba, a panorama Paryża ciągnęła się w nieskończoność pod warstwą chmur. Cichy szum ulicznego ruchu przenikał przez szyby, odległy i przytłumiony.
Wypuścił głośno powietrze, masując nasadę nosa, podczas gdy je






