– Co to miało być? – zapytała Amalia, unosząc brew. – Zdajesz sobie sprawę, że przez to on znienawidzi Izzy, prawda?
– Wiem. – Monica przewróciła oczami i wstała. Calen właśnie wyszedł z ich domu, a ona nie widziała już powodu, by udawać. Wyprostowała plecy i wypuściła z ust powietrze. – Nie wiem, co się dzieje z Izzy, ale zachowuje się dziwnie.
– Wobec tego, co mówiłaś wcześniej... – Amalia zmars






