– Ma czelność? – parsknął Liam, słysząc słowa Izzy. – Zmuszać kogoś do małżeństwa. Musi być zdesperowana, by ratować syna.
Izzy siedziała cicho, obserwując odbicie Liama w szybie sedana. Światła późnonocnego San Francisco rozmywały się, gdy samochód mknął przez mroczne ulice, rzucając wewnątrz stłumiony blask. Jej wzrok przeniósł się na niego, a jej twarz stężała.
– Ratować syna? – powtórzyła Izzy






