Moana
Edrick wykrwawiał się u moich stóp. Musiałam go naznaczyć, jeśli chciałam, by przeżył, ale on tego nie chciał. Powiedział, że to byłoby złe dla dziecka; przyznał się nawet, że krople, które dodawał mi do kawy, miały za zadanie konkretnie temu zapobiec. Nie wiedział jednak, że ja tej kawy nie piłam, więc mogłam go naznaczyć tu i teraz.
– Nie pozwolę ci umrzeć – powiedziałam stanowczo, trzymaj






