Moana
Edrick stał, podciągając rękawy aż do łokci. – Myślę, że będziemy mieli drugą rundę – powiedział.
Przez zakrwawioną twarz Ethana przemknęło coś, co wyglądało na strach. Wokół nas Wyrzutkowie zdawali się zauważyć nagły przypływ siły u Edricka. Wśród przerażonych pisków i warknięć rzucili się do ucieczki w swoich wilczych postaciach, pozostawiając Ethana samego z jego losem.
– Zajmę się nim –






