Ella
Logan i ja staliśmy ramię w ramię na balkonie, a nocne powietrze otulało nas niczym orzeźwiające objęcie. Chłodna bryza wydawała się pożądanym wytchnieniem po zaduchu panującym na przyjęciu, a światła miasta skrzyły się w dole jak dywan z klejnotów.
„Boże, jak ja nienawidzę tych wytwornych kolacji” – jęknął Logan, rozluźniając krawat. „Nienawidzę konieczności strojenia się w te obcisłe garnit






