Logan
Harry odciągnął mnie od tłumu gości, niedbale zarzucając ramię na moje barki, jakbyśmy byli najlepszymi kumplami, jak starzy znajomi nadrabiający zaległości, a nie śmiertelni rywale, którzy nienawidzili się do szpiku kości. Skierowaliśmy się do baru, gdzie pochyliłem się i zamówiłem whiskey z lodem, żeby ukoić moje zszargane nerwy.
"O czym chciałeś porozmawiać?" zapytałem, zerkając na brata.






