Ella
Dwa dni po przyjęciu zaręczynowym spacerowałam brukowanymi alejkami śródmiejskiego targu rolniczego z płócienną torbą przewieszoną przez ramię.
Słońce właśnie wschodziło, rzucając złote światło na stragany uginające się od świeżych produktów, domowych dżemów i pachnących bukietów kwiatów. To był ten dzień. Logan miał wpaść na kolację, a moim celem było uświadomienie mu, jak wspaniałe mogło by






