**Noah**
To był ten rodzaj styczniowego chłodu, który przenikał przez ochraniacze i adrenalinę. Trybuny były pełne – orkiestra dęła w instrumenty, a obłoki pary unosiły się nad każdym krzykiem. Pod koniec czwartej kwarty przegrywaliśmy czterema punktami, a powietrze smakowało metalem i nerwami.
Trener Mercer spacerował wzdłuż linii bocznej z zestawem słuchawkowym przyciśniętym do szczęki. Czułem g






