Następnego ranka obudziłam się w świecie, który wydawał się cięższy niż zazwyczaj. Wieści o Declanie i Vivienne wstrząsnęły mną do głębi, nadając ton mojemu nastrojowi, zanim dzień w ogóle się zaczął. Wychodząc z mieszkania, nie mogłam otrząsnąć się z odrętwienia, które przeniknęło moje kości.
Z każdym moim krokiem obcasy mechanicznie stukały o lśniącą podłogę. Gniew, przemoc, zrujnowane marzenia






