Sienna
Ostatnim miejscem, w którym spodziewałam się znów wylądować, był gabinet szefa. Nalewał sobie kawy, nucąc przy tym pod nosem cichą melodię.
Siedziałam cicho na krześle ze splecionymi na kolanach dłońmi, podczas gdy on wrócił na miejsce i wziął długi łyk. Nie wspomniał, czego konkretnie miało dotyczyć to spotkanie, ale miałam przeczucie, że chodzi o to, co stało się z Prestonem.
Wolną dłonią






