Zdawało się, że Declan w ogóle nie ma nic przeciwko dźwiganiu mnie z góry na własnych plecach, a przynajmniej ramionach. Był zdeterminowany, by trzymać mnie w swoich objęciach, co samo w sobie wzbudziło we mnie niepokój. Pod palcami czułam bicie jego serca – w niebezpiecznie szybkim tempie.
W drodze w dół natknęliśmy się na mój telefon; leżał przy pniu drzewa w zaskakująco dobrym stanie.
Godzinę p






