Wejście do kancelarii prawniczej przypominało wkroczenie do jaskini lwa. Skandal, który pochłonął moje życie, dotarł również do mojego miejsca pracy, a moi współpracownicy wydawali się aż nazbyt chętni, by mi dokuczać. Skupiali się w małych grupkach, szepcząc i rzucając w moim kierunku oceniające spojrzenia. Słyszałam ich ściszone głosy, ich słowa ociekające złośliwością, kiedy słuchali oszczerczy






