Stojąc na obrzeżach radosnego zgromadzenia, mój wzrok utkwiony był w rozgrywającym się przede mną spektaklu. Rodzina Declana świętowała jego zaręczyny z całą pompą i ekstrawagancją godną tak wielkiej okazji, podczas gdy ja stałam tam w niemym zachwycie, zdezorientowana obserwatorka świata, do którego nie należałam.
Wspaniałość posiadłości rodziny Vance'ów była w pełni wyeksponowana, a bogato zdobi






