– Ernesto? – Monique zawołała go po imieniu kilka razy, ale nie otrzymała odpowiedzi. Tracąc cierpliwość, podniosła głos i zaczęła szukać go po pokoju.
Ernesto siedział sztywno na kanapie, a wyraz jego twarzy był chłodny i posępny. Zdawał się zamyślony, całkowicie nieświadomy tego, co mówiła Monique.
– Ernesto, czy ty mnie w ogóle słuchasz?! – krzyknęła, a jej gniew przybrał na sile. Wyglądał, jak






