ROZDZIAŁ 135
DANTE
⪼⚔︎♛⚔︎⪻
Wyspa żyła własnym rytmem.
Poranek przychodził z krzykiem mew nad klifami. Popołudnie przynosiło wiatr, który grzechotał szybami jak niecierpliwe palce. Wieczór zapadał ciężki i gęsty od soli, ale generalnie zazwyczaj było cicho.
Uczyłem się nienawidzić tej ciszy.
Nie ze względu na to, co oznaczała dla bezpieczeństwa – to mieliśmy ogarnięte: kamery, czujniki ruchu i uzbr






