CHAPTER 30
LUCIA
⪼⚔︎♛⚔︎⪻
Krzyk mężczyzny rozdarł powietrze w restauracji niczym zawodzenie banshee, gdy szkarłat opryskał biały obrus w abstrakcyjnych wzorach.
Jego dłoń – ta sama dłoń, która jeszcze przed chwilą tkwiła we mnie wplątana we włosy – była przyszpilona do drewnianego stołu, gdyż kula czysto przebiła kostki i kości. Drewno wokół punktu uderzenia pękło, posyłając ostre fragmenty lecące






