Perspektywa Elary
Opuściłam się na wąski gzyms betonowy na boku budynku, z którego poziomo wystawały maszty flagowe.
Amara trzymała się tego masztu resztkami sił, mocno oplatając go swoimi chudymi rękami i nogami.
Nie byłam pewna, jak długo jeszcze metal ją utrzyma – był pusty w środku i już w kilku miejscach wygięty. Musiałam do niej dotrzeć, i to szybko.
Wyciągając się tak daleko, jak tylko mogł






