Następnego dnia jeden z jego ludzi przybył do mojego domku z moim samochodem, telefonem i torebką. On również nie mówił zbyt wiele. Po prostu podrzucił moje rzeczy, a potem ruszył w swoją stronę. Nie miałam żadnych wieści od Sebastiana od tamtego dnia. To było trzy dni temu.
– O której? – pytam słodko, podczas gdy jedyne, czego pragnę, to go udusić.
– Będę przy twoim domku o siódmej. Upewnij się,






