Nigdy nie ubrałam się tak szybko, jak dzisiaj. Kiedy skończyłam, wyszłam z sypialni i zastałam Sebastiana siedzącego na mojej kanapie. Jedną nogę miał założoną na drugą, jedno ramię opierał na oparciu, a w drugiej ręce trzymał telefon. Przewijał coś w telefonie, ale nie potrafiłam powiedzieć co.
Odchrząknęłam. – Gotowe. Mam nadzieję, że to jest okej – mówię, wskazując na moją sukienkę.
Zdecydowała






