– Idę z wami do domu stada – mówię, przeciągając się o poranku. Wzdycham, gdy w moich plecach strzyka kilka razy. Nie mam ochoty opuszczać ciepła łóżka, ale muszę wyjść z domu.
Bliźniacy od dwóch dni namawiali mnie, żebym została w domu. Twierdzili, że potrzebuję odpoczynku. Beren i ja wzdychałyśmy, ale znosiłyśmy ich matkowanie. Skoro to miało ich uspokoić, postanowiłam dać z siebie wszystko.
Ale






