Kiedy Rose sadowi się na moich kolanach, wyciąga rączki i kładzie dłonie na moich policzkach. Przygląda się mojej twarzy, a potem patrzy mi prosto w oczy. – Już lepiej? – pyta, a na jej twarzy maluje się najpoważniejszy wyraz, jaki kiedykolwiek u niej widziałam.
– Prawie zupełnie dobrze – zapewniam ją. – Beren wyleczyła wszystko poza moją nogą.
– Beren najlepsejsza – uśmiecha się, puszczając moją






