Amalie miała na sobie dziś rano letnią sukienkę. Jest blondynką.
Zviad rwie się do przodu, zanim w ogóle zdążę go powstrzymać. – Powtórz to jeszcze raz o mojej partnerce i waszej Lunie – warczy groźnie.
Mam w sobie tylko tyle kontroli, by powstrzymać Zviada przed przemianą. Choć tak bardzo tego pragniemy, nie możemy się przemienić i rozszarpać tej Omegi na strzępy.
Sheila zastyga w bezruchu. – Co?






