Wydaję z siebie warknięcie, gdy Cal rusza do piwnicy. Chcę pójść z nim. Chcę zadawać ból i czuć ból. Chcę zrobić coś, by dać upust temu całemu gniewowi, który odczuwam od chwili, gdy porwano Amę.
Ale zamiast tego muszę być odpowiedzialny i dokończyć nadzorowanie sprzątania.
– Różyczko, Kim zabierze cię na chwilę do domu stada. Muszę coś załatwić – mówię, przekazując ją z powrotem Omedze.
– Chodźmy






