– Dobra, Skrzacie – zaczynam, gdy kończymy jeść. Wstaję i stawiam Rose na podłodze. Próbuję na razie stworzyć mały dystans, dopóki nie porozmawiam z Amą.
– Ja nie śkrzat, jestem twoja i mamusi Różyczka – oświadcza Rose, przerywając mi i posyłając mi gniewne spojrzenie.
– Dobrze, Różyczko – mówię, wycofując się z jej przezwiska. Kiwa głową z aprobatą. – Umyjemy cię, a potem wujek James zabierze cię






